czyli pies najlepszym przyjacielem człowieka w każdym wieku.
Zacznę od tego, że osobiście pieseły uwielbiam. Wszystkie, bez wyjątku. Małe, duże, włochate, gładkie...wszystkie. Swojego czasu miałam jednego osobistego. A właściwie jedną. Traktowana na równi z członkiem rodziny odwdzięczała się bezwarunkową miłością, oddaniem i chrapaniem godnym chłoporobotnika po ciężkim dniu pracy. Przez całe 11 lat.I kiedy jej zabrakło rozpoczęła się dyskusja nad następcą kanapy. Dyskusja skończyła się na "może kiedyś". I słusznie, wszak zwierzę potrzebuje towarzysza na kanapie. Spacerów. Czochrania po brzuszku. Pełnej miski kociego (tak było!) żarcia. A przede wszystkim stałego zainteresowania, a tego nie zawsze jesteśmy w stanie zapewnić ganiając do pracy na większość dnia.