czwartek, 5 marca 2015

8!

Z racji tego, że miesiąc ósmy przypadł nam na luty minął on jak sen złoty. I chociaż było krótko, to co do treściwości nie mogę mieć najmniejszych zarzutów. Zapraszam więc na garść nowości, które przyniósł nam kolejny miesiąc wspólnego egzystowania w towarzystwie Pulpetowej.
Rzecz pierwsza - mamy zęby. Kolejne. Powtórzyła się sytuacja z jedynek dolnych i tak oto od niedawna na światło dzienne powoli wygląda duet jedynek górnych. Nie da się ukryć, że im dalej z tym naszym kiełkowaniem, tym gorzej Pulpecik to znosi. Ból jest coraz bardziej dokuczliwy, a to przekłada się z kolei na problemy ze spaniem. Dlatego też zwykle nasze noce dzielone są pomiędzy sen w łóżeczku, a sen wspólny, który lada dzień skończy się zapewne dla matki na podłodze, jako członka rodziny śpiącego od przysłowiowego brzegu. Swoją drogą niesamowita to sprawa, jak wiele miejsca może taki mały człowiek zająć. Szczególnie jeśli śpi w pozycji skośnej jezusowej. Dodatkowym aspektem spania grupowego jest nowa forma budzika, o której to wspominałam już tutaj W kwestiach dźwiękowych prezentuje on się mniej więcej tak:

video

Można powiedzieć, że dzieć rozgadał się w lutym na całego. Jest baba, papa i oczywiście mama. Wszystko powtarzane miliony, miliony razy i niezwykle urocze. Zwykle przynajmniej, ponieważ babowanie o 4 nad ranem niekoniecznie już człowieka wzruszyć potrafi. 
Do rozwoju zdolności wokalnych dołączył też lekki wzrost motoryki. Co prawda w dalszym ciągu o jakimkolwiek raczkowaniu mowy nie ma, ale ruch turlający się został opanowany do perfekcji. Podpieranie się na kolankach również. Najlepiej gdzieś, gdzie łatwo się zaklinować lub też korzystając z chwili nieuwagi matki coś potarmosić (patrz stół/krzesło/serweta/firanka). 


Do perfekcji opanowane jest również siedzenie, co nie raz i nie dwa  niewątpliwie ułatwia sprawę i daje chwilę zajęcia dla Pulpetowej. Bo jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A punkt widzenia w niemowlęcym świecie to rzecz priorytetowa, na dodatek im szerszy tym lepszy.


W związku z siedzeniem właśnie, jak również z faktem, że zakup fotelika samochodowego pierwszego był dość nieprzemyślany przesiedliśmy się na fotelik dorosły. Wkrótce po przesiądnięciu ruszyliśmy w dłuższą trasę, która nie ukrywam budziła we mnie wiele obaw apropo dzieciowego zachowania. Bo wiadomo, pozycja siedząca, bardziej pionowa niż do tej pory mogła dość niekorzystnie na aspekty zwyczajowego przesypiania trasy wpłynąć. Na szczęście obawy się rozmyły po pierwszych 10 km, kiedy to dzieć padł snem sprawiedliwego na praktycznie całą długość trasy.   
Fakt siedzenia stabilnego doprowadził nas również do przeniesienia obiadu na wyżyny, czyli zaprzyjaźniłyśmy się z popularną Ikeowską Antylopą. Póki co znajomość przebiega bez zarzutu i sprawia radości co nie miara, szczególnie faktem walenia łapkami w podręczny blat, tudzież zrzuceniem ze wspomnianego przedmiotów różnych.
Idziemy dalej. W kwestii spożywania zmian niewiele nowości. Do menu  na stałe dołączył przemycony podstępnie brokuł, sok marchwiowo-jabłkowy produkcji domowej oraz jabłko surowe, ewentualnie banan też się pojawi. Zdarzy się również jakiś jogurt ewentualnie chrupek, w ramach treningu kubków smakowych.
W serwowaniu napojów i przekąsek pomaga nam duet w postaci siateczki do owoców oraz Aventowego niekapka, które to szerzej opisane zostaną wkrótce. 




Myślę, że najtrafniejszym słowem podsumowującym naszą ósemkę będzie dorosłość. Moja panna z nieporadnego tobołka stała się mobilną i ciekawą świata dziewczynką i nie ukrywam, że jest to dla mnie powód do dumy. Zresztą każda nowa umiejętność naszego dziecka równa się ze szczęściem równym szóstce w totka. O rozpierającej dumie nie wspomnę.



Pozdrawiamy,
P&J

4 komentarze:

  1. No Pulpetowa jest boska ! No boska !
    urocza, że hej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję , dziękuję w imieniu skomplementowanej ;)

      Usuń
  2. jaki Ty cudowny blog prowadzisz:)))) cudnie tu u Ciebie:) zostaję !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, dziękuję i oczywiście serdecznie witamy w naszych progach :)

    OdpowiedzUsuń